Mariusz Zakrzewski
Pasja nurkowania
Formularz kontaktowy
Newsletter

Wyprawa Dahab, marzec 2011 - relacja

    W dniach od 26 marca do 2 kwietnia odwiedziliśmy półwysep Synaj, a dokładnie wybrzeże Zatoki Akaba. Co nas tam przyciągnęło? Oczywiście egzotyczny Dahab, który w języku arabskim oznacza ,złoto’. Ta mała nadmorska miejscowość turystyczna oferuje jedne z najlepszych na świecie miejsc oraz warunki do głębokich nurkowań.


    Niedawna burza polityczna, jaka przeszła przez ten kraj, nie dała rady nas wystraszyć. Wraz z Krzysztofem Krakiewiczem ( LCN Moana ) i innymi płetwonurkami z Lublina cała nasza grupa liczyła ok. 30 osób. Zatrzymaliśmy się w hotelu Sea Sun. W Dahabie panował spokój i nie było przepełnienia turystami jak przez ostatnie lata. Podzieliliśmy się na małe grupki nurkowe tak, aby każdy mógł zrealizować nurkowania adekwatne do swojego poziomu wyszkolenia. Powstały 2 grupy rekreacyjne oraz grupa techniczna. Zapleczem logistycznym tradycyjnie zajęła się zaprzyjaźniona polsko-czeska baza Planet Divers. Samadhi dzielnie i precyzyjnie mieszał gazy, za co jeszcze raz serdecznie dziękujemy. W czasie naszego pobytu w Dahabie przebywało również i nurkowało wiele sław głębokiego nurkowania. Między innymi „Miodzio”, czyli Dariusz Willamowski, aktualny rekordzista Polski; Lee Cunningham oraz Mark Andrews, sławy nurkowań technicznych.


Nasza grupa zaczęła od treningowego nurkowania na przy bazowej rafie Lighthouse. Następne nurkowania odbywały się na Canyonie i Blue Hole. W zależności od użytych gazów udało się zrealizować nurkowania od 50 do ponad 100m. Na Blue Hole Mariusz Zakrzewski (Gamma Divers) wspólnie z Krzysztofem Krakiewiczem wykonali ponad 2 godzinne nurkowanie na głębokość 120m.


    Najgłębsze nurkowanie poprzedzały nurkowania treningowe na głębokości 60,70 i 90 metrów z długimi czasami dennymi. Sklepienie podwodnego Archu z tej głębokości wygląda jak gotycka katedra wypełniona błękitem, do której przez strzeliste okna sączy się blask słońca… . Mimo wietrznej pogody, niektórym udało się również zdobyć Little Canyon. Te piękne i jeszcze dziewicze miejsca nie łatwo odkrywają swoje tajemnice. Między nurkowaniami spotkaliśmy się z Darkiem Wilanowskim w jednej z tutejszych restauracyjek, aby przekąsić owoce morza, napić się  beduińskiej herbaty i pogadać o naprawdę szatańskich głębokościach. Opowiedział nam o swoim „PROJEKCIE 355”, czyli planach próby pobicia rekordu świata, do którego szykuje się na sierpień tego roku. Wymieniliśmy się też doświadczeniami ze swoich nurkowań. Czas szybko zleciał w przyjemnej atmosferze.

    We czwartek nabiliśmy po dwa stage i jednym twinsecie mieszanką zawierającą 32 procent tlenu, czyli popularnym nitroksem 32. W nocy jest wyjazd na „chyba” najbardziej znany wrak świata, tj. SS Thistelgorm. To brytyjski statek handlowy zbudowany w 1940 roku, mający ponad 120m długości oraz 18 metrów szerokości. W czasie II wojny światowej został wcielony do marynarki wojennej. W październiku 1941 r. opłynął Afrykę i wpłynął na Morze Czerwone, załadowany zapasami przeznaczonymi dla Piątej Armii Brytyjskiej stacjonującej w Aleksandrii w Północnej Afryce. Thistlegorm zakotwiczył na morzu przed wpłynięciem do Kanału Sueskiego. Rzucił kotwicę przy głębokości ok. 30 m w okolicy rafy koralowej Shaab Ali. Rankiem 6 października zaatakowały go dwa niemieckie bombowce lecące z bazy na Krecie. Cztery bomby uderzyły w skład amunicji, wysadzając pokład. Statek stanął w pionie i poszedł na dno. Obecnie to wielka atrakcja dla nurków.


 
    O trzeciej rano wyjazd z hotelu do Sharm el Sheikh. Przed wejściem na łódkę dostajemy śpiwory. Ogólny briefing kapitana łodzi i udajemy się na górny pokład naszego statku. Resztę nocy spędzimy pod gołym niebem, lekko kołysząc się do snu. Zasypiamy schowani w śpiworach, podziwiając wschód słońca. O 7 rano pobudka na śniadanie. Śpiwory okazały się super sprawą, spało się świetnie. Zostało 30 minut do pozycji, więc zaczynamy się zbierać.


     Na Thistlegormie wykonujemy dwa godzinne nurkowania. Podczas pierwszego nurkowania opływamy okręt na wysokości pokładu i nadbudówek. Wyczuwa się lekki prąd, jednak nie stanowi on problemu. Kiedy dopływamy do rufy, wyłania się przed nami urwany pokład statku. 15 metrowa wyrwa ciągnie się przez całą szerokość pokładu. To zapewne miejsce, w które trafiły niemieckie bomby. Zniszczenia są ogromne. Część statku praktycznie nie istnieje. Siła wybuchu bomb i amunicji w ładowniach był tak duży, że wyrzucił w powietrze lokomotywę. Koniec nurkowania spędzamy na oglądaniu ogromnych śrub rufowych.


    Ponieważ statek pozostawia w pełni dostępną ładownię wraz z ładunkiem takim jak ciężarówki, motory, skrzydła samolotów, silniki, pociągi, amunicja, pojazdy opancerzone, transportery, motorowery BSA, jeepy, stosy karabinów, sprzęt radiowy, amunicja oraz inne uzbrojenie, a nawet zapas obuwia gumowego Wellington, drugie nurkowanie przeprowadzamy we wnętrzu statku. Wpływamy przez dziurę przy wyrwie w statku. Spokojnie opływamy dolne pokłady. Na pocisku dużego kalibru wyryta jest data 1929.

    Wszystko sprawia wrażenie, jakby zatrzymał się czas. Mijamy rzędy równo poustawianych motorów, ciężarówki, a gdzie niegdzie walają się kalosze. Przez kuchnię wychodzimy na górny pokład. Mijamy kolejne pomieszczenia. W końcu dopływamy do mostku kapitańskiego. Świadczy o tym telefon, radio i kompas. Po 60 minutach powracamy na pokład naszej Amforii. Zostaje wydany obiad, a my ruszamy w kierunku Parku Narodowego Ras Mohamed.


    Może wydać się to dziwne ale dla mnie, maksymalne oderwanie się od rzeczywistości, przeniesienie w krainę wyobraźni i rozpalenie zmysłów wywołało najpłytsze nurkowanie. Dokładnie te w parku Ras Mohamed. Na głębokości 20m zacząłem od oglądania pionowej ściany opadającej do - podobno – 750m, następnie przepłynęliśmy podwodną rafą wśród ogromnych muren i niezwykłych koralowców.


     Po drugiej stronie ogrodów na podwodnych wyspach moim oczom ukazały się porcelanowe sanitaria, które wypadły z legendarnego MS Yolanda odkryte przez śp. Grzegorz „ Banana” Dominika. Co kilka metrów leżą kolejne pozostałości, które zostały tu, gdy Yolanda osuwała się po zboczu podwodnego urwiska. Zaledwie 20 metrowe nurkowanie rozpaliło we mnie pragnienie głębokości. Myśl, że tam na dole, na głębokości ponad 200m leży wrak Yolandy.


 
    Blue Hole znamy już dość dobrze. Myślę, że ściana w Ras Mohamed jest świetnym miejscem do kolejnych głębokich eksploracji. Prądy i odległość od brzegu przy większych głębokościach zwiększają poziom zagrożenia. Jednak warto by było tego spróbować. Może podwodna ściana Ras Mohamed kryje coś jeszcze…
    Piątek mija przy nieprzyjemnych czynnościach takich jak płukanie, suszenie i pakowanie oraz najnieprzyjemniejszej, czyli rozliczaniu. Tylko Mariusz tego dnia nie odpuścił nurkowania. Po południu pożegnalna Stella w hotelu. W sobotę rano wyjazd z hotelu i powrót do rzeczywistości….


    Na koniec chciałbym jeszcze raz złożyć gratulacje  Mariuszowi Zakrzewskiemu ( Gamma Divers Olsztyn) oraz  Krzysztofowi Krakiewiczowi (LCN Moana Lublin ) za udane i bezpieczne przekroczenie ciśnienia 13 atmosfer, czyli nurkowania na ponad 120 metrów. Czekam z niecierpliwością na opis tego nurkowania. Za projekt 355 oraz osobę Darka Willamowskiego też trzymam kciuki. Samadhi thx for blending. Pozdrowienia dla wszystkich uczestników. Do zobaczenia na następnej wyprawie.

Piotr Kraszewski

eNPanel CMS :